Gimnazjum Nr 1
im. Adama Mickiewicza
w Reszlu

Jesteś tu: strona główna < Ekozespoły - inne < Nasze sposoby na zdobycie ?ywno?ci dla reszelskich danieli ⁄

Gimnazjum w Reszlu - Ekozespoły - inne

Nasze sposoby na zdobycie ?ywno?ci dla reszelskich danieli

Nadeszła jesień, a wraz z nią przysmaki danieli - kasztany i żołędzie. Postanowiłyśmy pomóc naszym parzystokopytnym przyjaciołom. Wiemy, że zimą jest im szczególnie ciężko, gdyż chłód i brak zielonych roślinek jest dość dokuczliwy.

Gdy tylko zobaczyłyśmy zielone, kolczaste kulki na kasztanowcach od razu zabrałyśmy się do roboty. Najpierw musiałyśmy zlokalizować dłoniastolistne drzewa. Nie szukałyśmy zbyt długo, dzięki znajomościom jednej z naszych reporterek. W piękną, słoneczną niedzielę wyruszyłyśmy na pierwsze zbiory. Choć nasze kości boleśnie dawały o sobie znać, a kasztany spadały nam na głowy nie poddawałyśmy się i zbierałyśmy dalej.

Następne zbiory nie były już tak piękne. Nie tylko dlatego, że pogoda była okropna. Nasze niesforne kasztany jakimś cudem postanowiły nie spadać. Ale nie dałyśmy za wygraną. Chęć pomocy danielom była jak chęć zjedzenia soczystego pączka po wyczerpującej lekcji chemii.

Pierwszym sposobem na zdobycie kasztanów było strącanie ich kijami. Tak też zrobiłyśmy. Podskakiwałyśmy z długimi drągami w rękach i trącałyśmy kolczaste owoce z niższych gałęzi, uważając, aby żaden z nich nie znalazł się na naszych umęczonych twarzach. Niestety nie zawsze się udawało. Kiedy już opróżniłyśmy najbliżej położone gałęzie postanowiłyśmy zająć się tymi, które były wyżej. Sposób na to był jeden – chwytałyśmy za końce docelowych gałęzi i zachowywałyśmy się tak jak dzwonnicy na wieży kościelnej. W końcu pozostały nam kasztany z najwyższej półki, które „spoglądały” drwiąco na nasze wysiłki. Znalazłyśmy na to jedną, jedyną metodę. I tak nie miałyśmy już nic do stracenia. Kiedy zaczęłyśmy wspinać się na drzewo, kasztanom zrzedły miny. Weszłyśmy bardzo wysoko. Na takiej wysokości człowiek zastanawia się, czy to może być jednak prawda, że Ziemia jest okrągła. Objęte oślizgłymi mackami strachu, ale zdeterminowane, naszymi trzęsącymi się z przerażenia rękoma chwytałyśmy te owoce. Jednak wszystko skończyło się szczęśliwie (dla nas, dla kasztanów nie bardzo).

Udało się nam zebrać 54 kg kasztanów. Wózkiem zawiozłyśmy je do parku do p. Stefana Lewczuka. Znajduje się tam składowisko danielego pożywienia.

Zachęcamy wszystkich, jeśli nie w tym roku, to w następnym, aby też zbierali nie tylko kasztany, ale i żołędzie dla naszych parkowych zwierząt.

Serdecznie dziękujemy Państwu Mazurukom, którzy litościwym okiem patrzyli na nasze godne politowania wysiłki, kiedy skakałyśmy po ich nadzwyczajnych kasztanowcach.

Hanna Domaradzka, Jolanta Pieniak

opublikowano: 2007-10-28, © Hanna Domaradzka.,

dodaj komentarz

Daniele w Parku Miejskim w Reszlu.
fot. Krzysztof Majcher
Daniele w Parku Miejskim w Reszlu.
 Jola w akcji- zbiera kasztany.
fot. Koło Ekologiczne Ekozespoły
Jola w akcji- zbiera kasztany.
 Hanka usiłuje wejść na drzewo – cel uświęca środki, jak widać.
fot. Koło Ekologiczne Ekozespoły
Hanka usiłuje wejść na drzewo – cel uświęca środki, jak widać.
 Oj, jak ciężko schylać się po te kasztany!
fot. Koło Ekologiczne Ekozespoły
Oj, jak ciężko schylać się po te kasztany!
 Zebrane kasztany dziewczęta zawiozły do Parku Miejskiego w Reszlu.
fot. Koło Ekologiczne Ekozespoły
Zebrane kasztany dziewczęta zawiozły do Parku Miejskiego w Reszlu.
 Pan Stefan Lewczuk, który opiekuje się danielami w parku był zadowolony, że pokarmu przybywa.
fot. Koło Ekologiczne Ekozespoły
Pan Stefan Lewczuk, który opiekuje się danielami w parku był zadowolony, że pokarmu przybywa.
 Hanka wysypuje zebrane kasztany.
fot. Koło Ekologiczne Ekozespoły
Hanka wysypuje zebrane kasztany.
 Wyglądają całkiem „apetycznie”.
fot. Koło Ekologiczne Ekozespoły
Wyglądają całkiem „apetycznie”.
 Daniele lubią także żołędzie.
fot. Koło Ekologiczne Ekozespoły
Daniele lubią także żołędzie.